Dzwoni taki… członek “zarządu”. Jakby nie patrzeć, to dzięki niemu mam jakieś tam (marne, bo marne), ale jednak pieniądze co miesiąc, więc należy przynajmniej wysłuchać. “(…) słuchaj, bo ja się znam na linuksie (BZZZT), wiesz, więc daj mi (BZZZT) konto shellowe, bo ja tylko tak czytam pocztę.”. Dałem, a co miałem nie dać. (vserver rulz w takich przypadkach). Napisałem, że serwer pocztowy to inna maszyna, tam konta (sekjurity i takie tam) na pewno nie dostanie, dostęp do poczty ma via IMAP lub POP3. Napisałem, że ma do dyspozycji pine, mutt, imapfilter, fetchmail, byłem nawet grzeczny i powiedziałem, że jak coś potrzebuje, to może dać mi znać, może coś się wymyśli. Zalogował się nawet. Oto jego całe .bash_history:
ls
ls -l
pine
ls
cd mail/
ls
cd ..
cd .
ls
cd /
ls
cd /var/spool/
ls
last | more
exit
Więcej go nie było. Ani się nie odezwał. Ciekawe czemu.
3 Comments
Mi i tak zaimponował pan z zarządu. Chciało mu się zajrzeć do jakiegoś /var/spool :) Czyżby miał nadzieję znaleźć tam queke.exe czy carmen_electra.avi ?
zdradzasz tajemnice firmowe!
No, tak trochę. I tak nie wiadomo o kogo chodzi i co z tego wynika. ;)
Post a Comment